JAROSŁAW CISZEK

Magiczna rana

Reżyseria: Paweł Miśkiewicz     Teatr: Akademia Sztuk Teatralnych im. S. Wyspiańskiego w Krakowie
Data publikacji: poniedziałek, 02.03.2026

Ocena:   8/10

Magiczna rana

Może nie mam na tym polu zbyt dużego porównania, ale uwielbiam spektakle dyplomowe i studenckie, bo niosą w sobie ogrom energii młodych ludzi i wiary w teatr. I choć kolejny raz przekonałem się, że nie lubię twórczości Doroty Masłowskiej, choć spektakl był nieludzko długi (2 godziny 40 minut bez przerwy), to z "Magicznej rany" w krakowskiej AST zostanie mi przede wszystkim zaangażowanie zespołu, który grał, jakby jutra miało nie być i jakby święcie wierzył w tekst, który pada ze sceny i każde działanie, jakim oprawił go reżyser, Paweł Miśkiewicz.

Ciekawe, że spośród trzech inscenizacji "Magicznej rany" w polskich teatrach, ta jest najdłuższa (w warszawskim Teatrze Studio spektakl jest krótszy o 10 minut, ale ma przerwę, tymczasem w Teatrze Słowackiego w Krakowie trwa ledwie 1,5h). Wiem, że dzięki temu młodzi aktorzy mieli szerszą możliwość prezentacji własnego talentu, jednak z wyciągniętych z tekstu Masłowskiej historii nie każda miała równą siłę oddziaływania, a przy takim czasie i braku przerwy trudno jest utrzymać uwagę. Pojawia się więc znudzenie i naturalny odruch patrzenia na zegarek, miast uważnego śledzenia scenicznej akcji. Masłowska niewątpliwie ma duże wyczucie języka i niektóre frazy, nabijające się z językowych klisz i współczesnej nowomowy, brzmią znakomicie wzbudzając wybuchy śmiechu. Mimo to dramaturgicznie opowieść posklejana ze z rzadka przenikających się losów współczesnych, młodych ludzi, nieco zawodzi jako całość. Acz dla niektórych aktorskich występów, dla siły zespołu oraz dla zobaczenia, kto będzie rozdawał karty w polskim teatrze za kilka czy kilkanaście lat, warto się zmierzyć.

W centrum stoi tu bowiem doskonałe aktorstwo. Spośród dwunastki studentek i studentów IV roku Wydziału Aktorskiego znany był mi wcześniej jedynie Jan Marczewski (który bardzo zaimponował mi swoim wokalem w "Sonetach Szekspira" i którego muzyczne poczynania śledzę z uwagą). Poza świetną rolą zblazowanego reżysera (by nie powiedzieć "reżysera reklam" - ta scena, zagrana w parze ze świetną Emilią Cetnarowską, była jedną z lepszych) odpowiadał on także za muzykę i teksty piosenek, które stanowiły świetne uzupełnienie spektaklu. Wspomniana już Cetnarowska znakomicie zagrała także historię pracownicy kraftowej piekarni (ze znakomitą i intrygującą Julią Dajworską, której widowiskowe spadanie z kanapy to osobna etiuda), na długo zapamiętam też jej intensywny taniec w sukience z pustych, plastikowych butelek. Wybitnie swoją rolę rodem z rodzinnego dramatu zagrał Adam Paczkowski, mocno zapadło mi też w pamięć jego kompulsywne przechodzenie po scenie. Ma w głosie, sposobie bycia, scenicznym istnieniu pewną lekkość, naturalność, delikatność podszytą charyzmą. Przedziwną, ciekawą postać wykreował też Maksymilian Piotrowski, który dostał znakomitą szansę wykazania się. Ćwierćinteligentny wielbiciel kobiet i siłowni (na cudzym multisporcie) widzący siebie jako polski Elon Musk? Proszę bardzo. Nazarii Bunchuk, gdy pod koniec spektaklu zaczął wywijać w biegu koziołki z intensywnością, ale i precyzją godną maszyny, także niewątpliwie zasługuje na pochwałę (nie tylko za fizyczną sprawność). Nie mniej dobrze ze swych ról wywiązała się pozostała ekipa: Magdalena Berus, Michał Bielawski, Marcelina Bińczyk, Leonard Koterski, Katarzyna Skowron i Igor Tasarz. 

Ciekawa jest scenografia Barbary Hanickiej oraz kostiumy, za które odpowiadała Anastasija Gippenreiter. Dodajmy jeszcze pozostałych realizatorów wymienionych w opisie- reżyser sceny Wyspy II to student reżyserii Marek Zieliński, który wraz z głównym reżyserem Pawłem Miśkiewiczem i całym zespołem odpowiada za scenariusz i adaptację. Choreografię przygotował Oskar Malinowski.

Niewątpliwie był to dobry dyplom, który dał każdemu z aktorów szansę na zaistnienie w świadomości widza, pokazał talent dramatyczny i komediowy (sporo tu śmiechu i humoru), taneczny i wokalny. I choć nie zostanę już chyba wielbicielem opowieści Doroty Masłowskiej, to na pewno zapisuję się do grona fanów, którzy będą śledzić, jak ci młodzi ludzie wywracają teatralne stoliki i zmieniają oblicze teatru wrażliwością i talentem. Czekam z niecierpliwością!

Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10 (gra aktorska 10/10, tekst i działania sceniczne 6/10)


Recenzja wideo:


Galeria: