JAROSŁAW CISZEK

Excentrycy

Reżyseria: Jakub Przebindowski     Teatr: Kujawsko-Pomorski Teatr Muzyczny w Toruniu
Data publikacji: piątek, 06.02.2026

Ocena:   7/10

Excentrycy

Z "Excentrykami" mam długie i silne związki - polubiłem książkę Włodzimierza Kowalskiego, gdy usłyszałem ją w odcinkach w Radiowej Trójce (brawurowo czytali ją Edyta Jungowska i Marcin Przybylski, a każdy odcinek zaczynał się od wypowiadanych przez autora słów "Wszystkie nazwiska i fakty zmyśliłem, tylko Ciechocinek jest prawdziwy"). Oczywiście sięgnąłem po lekturę oryginału, a potem zobaczyłem film w reżyserii Janusza Majewskiego z genialną rolą Anny Dymnej i kongenialnymi występami Macieja Stuhra, Soni Bohosiewicz, Wojciecha Pszoniaka i Wiktora Zborowskiego. A także z najgorszym castingiem w polskim kinie, czyli Natalią Rybicką, na obronę której można przytoczyć jedynie to, że grała tę rolę w zastępstwie Joanny Kulig, która tuż przed rozpoczęciem zdjęć złamała nogę). To nie jest wybitna literatura i kino, ale to są produkcje urocze. Przy całej świadomości wszystkich mankamentów, ja po prostu zakochałem się w tym sanatoryjnym klimacie, marzeniach i swingu.

Tym bardziej cieszę się, że mogłem nadrobić wersję sceniczną, zaadaptowaną i wyreżyserowaną przez Jakuba Przebindowskiego dla Kujawsko-Pomorskiego Teatru Muzycznego w Toruniu (choć oglądałem gościnny występ w Teatrze Variete w Krakowie). Historia młodego Fabiana Apanowicza, który po latach wojennej i powojennej tułaczki wraca z Anglii do komunistycznej Polski końca lat 50' i ląduje u swej siostry w Ciechocinku, gdzie szczęśliwym zbiegiem okoliczności zakłada swingowy zespół muzyczny, to piękna, choć dość smutna bajka. Bajka o miłości do muzyki i tęsknocie za wolnością. Bajka o miłości i bezsilności wobec reżimu, który bezlitośnie łamie życiorysy. Niewielka scena toruńskiego teatru (niech jak najszybciej dostanie przestrzeń, na jaką zasługuje w nowej siedzibie!) pozwoliła jedynie na dość kameralną realizację, ale - co ważniejsze - zachowała ducha historii. Trochę brakowało mi przede wszystkim większej obsady (bo spora część aktorów gra po kilka ról i bywa to męczące w odbiorze), jakiegoś choreograficznego przepychu (choć zdarzają się perełki taneczne stworzone przez choreografkę Annę Głogowską), może także większej scenografii, choć akurat te uzupełnione kolorowym neonem i projekcjami kilka elementów sprawdza się nieźle (autorem dekoracji jest Wojciech Stefaniak).

Na pochwałę zasługuje za to świetny zespół muzyczny (Bartek Staszkiewicz, Nikodem Wróbel, Waldemar Franczyk/ Michał Szubert, Marcin Grabowski, Szymon Łukowski/ Marek Marszałek) i aktorzy, którzy robili co mogli by wokalnie i aktorsko wyciągnąć z tego dzieła jak najwięcej. Główną rolę grają na zmianę Karol Kossakowski i Rafał Szatan. Widziałem pierwszego z nich i jestem pod wielkim wrażeniem - całkowicie kupiłem jego emocje, młodzieńczą werwę i aspiracje oraz miłość do muzyki. Tajemniczą Modestę gra Kornelia Raniszewska, zaś siostrę bohatera Kamila Najduk. Ich wokalne popisy robią wrażenie, a i aktorsko wypadają świetnie. Bardzo trudna rola przypadła Katarzynie Jamróz, bo zwłaszcza w tym przypadku nie sposób uniknąć porównań z filmową kreacją Anny Dymnej, na szczęście jej Ludmiła Bayerowa to zupełnie inna osobowość, przez co broni się dość udanie. Dobrze wypadają pozostali panowie: Michał Zacharek, Artur Kujawa i Krzysztof Godlewski (ten ostatni gra w dublurze z Damianem Droszczem) oraz panie: Katarzyna Dmoch i Julia Turczynowicz-Suszycka. Dobrym pomysłem (choć chyba trochę nadmiernie eksploatowanym), było przeplatanie historii donosami, jakie składają obie panie, wywołując salwy śmiechu.

Generalnie okazji do śmiechu i uśmiechu jest tu całkiem sporo, choć lubiąc tę historię, jestem skrajnie nieobiektywny. Sanatoria i miejscowości sanatoryjne, takie jak Ciechocinek, zasługują na swoje miejsce także w teatralnej rzeczywistości. Zawsze dobrze jest też posłuchać dobrej muzyki i zapatrzeć się na młodzieńcze ideały i nadzieje oraz pragnienie wolności, które czasem znaleźć możemy jedynie w sztuce.

Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10


Recenzja wideo:


Galeria: