JAROSŁAW CISZEK

Misery

Reżyseria: Michał Nowicki     Teatr: Teatr BARAKAH w Krakowie
Data publikacji: czwartek, 12.03.2026

Ocena:   6/10

Misery

W 4,5 roku po premierze nadrabiam "Misery", czyli teatralną wersję filmowej adaptacji powieści Stephena Kinga z Teatru BARAKAH w Krakowie w reżyserii Michała Nowickiego.

To historia o pisarzu uratowanym z drogowego wypadku przez największą wielbicielkę, która okazuje się być psychofanką, gotową więzić swojego idola - bardzo niepokojąca i aktualna w każdym czasie. Może właśnie dziś jeszcze bardziej - w dobie mediów społecznościowych i zacierania dystansu. Tym tropem obiecali nam pójść twórcy, zawierając w opisie informacje o uwspółcześnieniu dzieła. I tutaj mam pierwszy problem, bowiem czy dziś gwałtowne opady śniegu aż tak trwale ograniczają łączność? Czy poszukiwanie zaginionego człowieka po ostatnim logowaniu się telefonu nie jest łatwiejsze? I skąd ta maszyna do pisania, zamiast na przykład laptopa?

Niewielką scenę BARAKAH jeszcze bardziej zmniejszono, stawiając na niej srebrno-biały namiot (dodano także uprzykrzające wejście na widownię folie - to świetny zabieg pozwalający nam od razu wczuć się w akcję). Po wejściu na widownię widzimy leżącego już w łóżku pisarza (co mu się stało dowiemy się potem) i szepczącą uspokajająco "opiekunkę". I właśnie te momenty szeptu, spokoju i psychologicznej gry, jaką bohaterowie toczą, są najmocniejszymi punktami - im bardziej oddalają się w krzyk potęgowany głośną muzyką i światłem stroboskopowym, tym całość wypada gorzej. Zwykle narzekam na zbyt długie spektakle, ale tym razem szkoda, że nie dano bohaterom jeszcze nieco więcej czasu na dialogi. Sprawdza się pomysł pokazania części akcji w formie projekcji (dobrze wyglądają też wizualizacje), ale części pomysłów, jak na przykład świńskiej maski, zupełnie nie kupuję.

Jak zawsze dobrze spisują się aktorzy - Monika Kufel i Michał Kościuk - tworząc między sobą intrygującą relację, w której mimo początkowych założeń (a nawet znajomości filmu czy książki) nic nie jest do końca jasne.

I choć moim zdaniem duszny klimat udało się zbudować tu tylko częściowo, to warto zobaczyć historię obsesyjnego, fanowskiego oddania.

Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10


Recenzja wideo:


Galeria: