JAROSŁAW CISZEK

Oszuści

Reżyseria: Michał Buszewicz     Teatr: Teatr im. J. Kochanowskiego w Opolu
Data publikacji: środa, 29.10.2025

Ocena:   5/10

Oszuści

Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu zaprosił na kolejną premierę eksplorującą temat prawdy i kłamstwa, szczerości i udawania, skrywanych sekretów i tego, co one z nami czynią. Spektakl "Oszuści" wyreżyserował Michał Buszewicz, który - obok Darii Sobik - jest też współautorem tekstu.

Opowieść zaczyna się obiecująco. Oto w niewielkim, dziwnym pomieszczeniu gromadzą się kolejne osoby. Ich początkowy, surrealistyczny dialog, stanowi najmocniejszą część przedstawienia, w którym nie wiemy co jest prawdą, co snem, co wytworem wyobraźni, a co rodzajem zbiorowej halucynacji. Aktorzy grają swoje role koncertowo i roztaczają przed nami barwny korowód dziwactw. Wywołują oni to śmiech, to zakłopotanie podszyte nutką niepewności, do czego doprowadzi nas to dziwne spotkanie. Problem w tym, że moim zdaniem nie prowadzi nas do niczego ciekawego. Kolejne wątki, opowieści i przywdziewane kostiumy gubią ducha subtelnego odklejenia i słownych pojedynków, który tak urzekł mnie na początku spektaklu. Bywa zabawnie, w dalszym ciągu mamy do czynienia ze świetnym aktorstwem, a jednak dominowało we mnie poczucie znużenia historią, z lekka tylko przerywane ciekawszymi momentami.

Wśród aktorów najbardziej podobali mi się w swoich rolach Konrad Wosik (na długo zapamiętam "pasywne mycie stóp" i opowiedzianą z rozbrajającą szczerością historię wielkiej miłości zmienionej w przelotny romans czy też odwrotnie) oraz Karolina Kuklińska ze swoim gniewem i frustracjami. Świetni byli także Andrzej Jakubczyk i Judyta Paradzińska. Beata Wnęk-Malec długo ukryta pod znakomicie potwornym kostiumem także miała tu świetne momenty i tylko do aktorstwa Moniki Stanek nie za bardzo umiałem się przekonać. Na pochwałę zasługuje też prosta i funkcjonalna scenografia autorstwa Piotra Michalskiego oraz dopracowane kostiumy Lili Dziedzic z czerwonymi butami łączącymi postaci.

Taki bezfabularny, trochę klejony z kolejnych scenek teatr zdecydowanie nie jest moim ulubionym. Myślę, że trochę zabrakło materiału na zapełnienie równą opowieścią tych niemal dwóch spektaklowych godzin. Bo choć temat jest ważny i zmusza do refleksji nad tym, co ukrywamy przed innymi (i co by się stało, gdyby wyszło to na jaw), choć w poincie pojawia się ważne wezwanie, by umieć odpuścić trzymające nas na smyczy ograniczenia, ostatecznie przynajmniej ja pozostałem raczej bezradny wobec tego, co mi zaserwowano i nieco zmęczony formułą oraz zawiedziony, że nie pociągnięto tych słownych potyczek z początku pozwalając bohaterom na jakieś konkretniejsze rozwinięcie postaci i relacji. Jeśli ktoś jednak lubi takie teatralne twory, jeśli ma mniej konserwatywną teatralną optykę, wreszcie jeśli chce zobaczyć dobrych aktorów w akcji - niech sprawdzi, czy to dzieło przypadnie mu do gustu - nie wątpię, że znajdą się entuzjaści. I bardzo dobrze, że teatr pamięta o wszystkich gustach i guścikach teatromaniaków!

Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐/10


Recenzja wideo:


Galeria: