Sprawiedliwy. Studium przypadku
Reżyseria: Anestis Azas Teatr: Teatr im. J. Kochanowskiego w Opolu
Data publikacji: piątek, 22.05.2026
Ocena: 7/10
Czy człowiek odpowiedzialny za cierpienie i śmierć setek osób powinien zostać zamordowany? A jeśli odpowiada tylko pośrednio, przez zaniechania i decyzje podejmowane zza biurka? Czy ocena moralna czynu powinna i może zależeć od wyglądu oskarżonego (zwłaszcza w dzisiejszych czasach mediów społecznościowych)? Na te pytania odpowiedzi szuka spektakl "Sprawiedliwy. Studium przypadku" w Teatrze im. J. Kochanowskiego w Opolu.
Spektakl inspirowany jest prawdziwą historią Luigiego Mangione, który został oskarżony o morderstwo szefa wielkiej amerykańskiej firmy ubezpieczeniowej, Briana Thomsona. To świeża sprawa (z 2024 roku), a proces w tej sprawie wciąż toczy się przed amerykańskim sądem. W USA zbrodnia stała się przyczynkiem do dyskusji o przepisach prawa, a Mangione stał się dla wielu bohaterem.
Choć to polska produkcja stoją za nią twórcy z Grecji - tekst napisał Michalis Pitidis, reżyserią zajął się Anestis Azas, a scenografia i kostiumy to dzieło Dido Gkogkou. Poważne pytania i ciekawe wątpliwości spektakl przeplata momentami groteskowymi, jak szkolenie trenerskie czy prawniczy wywód, próbujący usprawiedliwić działanie oskarżonego... trudnym porodem. Przeskoki emocji są tu naprawdę duże i - choć lubię takie mieszanie stylów - momentami ta groteska wydawała mi się nieco zbyt odjechana i absurdalna wobec prawdziwej i w gruncie rzeczy tragicznej historii. Historii, która nic nie zmieniła w nienormalnym świecie amerykańskiej opieki zdrowotnej, o czym przypomina znakomity koniec spektaklu. W ogóle te dwa momenty - zostający w uszach śmiech końca oraz strzał na początku to bardzo mocne elementy scenicznego wyrazu. Ale jest ich więcej, także w warstwie plastycznej, bo wypełniona biurkami i krzesłami scena, ma na podłodze coś na kształt stadionowej bieżni. Cała historia staje się przez to chorą (bo rzeczywistą) grą. Komu będziemy w niej kibicować? Zabójcy czy zamordowanemu? A może ludziom pozbawionym środków do życia przez decyzje tego drugiego? Czy damy się uwieść retoryce rodem z nietzscheańskiej koncepcji nadczłowieka?
Przejmujące role w spektaklu stworzyły Cecylia Caban jako wdowa po zamordowanym biznesmenie oraz Magdalena Maścianica jako partnerka jego zabójcy (obie występują też w wielu innych rolach, podobnie jak pozostali aktorzy). W głównej roli oglądamy znakomitego Konrada Wosika, napiętego niczym struna mogąca w każdej chwili pęknąć, logicznego i zimno-precyzyjnego w swoich zamierzeniach. Świetny jest także Błażej Wójcik, zwłaszcza w roli ojca, a także Rafał Kronenberger (m.in. jako policjant) i Monika Stanek (m.in. jako prawniczka). Muzykę gitarową na żywo wykonują jej kompozytor Wojciech Kiwer oraz Smok Smoczkiewicz. Aktorzy wykonują też piosenki - w pamięć zapada "Tak długo czekam (Ciało)" Republiki i "Krzesło miłosierdzia" Nicka Cave'a.
Sąd nad człowiekiem i jego czynem w dobie socialmediów przebiega zupełnie inaczej niż kiedyś. Twórcy spektaklu prowadzą naprawdę ciekawą refleksję, igrając z publicznością i sprawdzając nasze reakcje oraz pokazując budzenie się i ewolucję zbrodniczych myśli, które trafiają na podatny grunt. Warto zobaczyć tę historię - niepozbawioną nieco upiornego humoru, świetnie zagraną i ciekawie poprowadzoną.
Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10
