Antygona
Reżyseria: Jakub Roszkowski Teatr: Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie
Data publikacji: piątek, 16.10.2026
Ocena: 8/10
Co jest dla nas najważniejsze i ile jesteśmy w stanie poświęcić, by dochować wierności swoim ideałom? A co z tymi, którzy są gotowi poświęcić więcej niż my - za kogo ich uważamy? Czy władza absolutna ma prawo żądać od ludzi wyrzeczenia się podstawowych praw w imię zbiorowego pokoju, a może po prostu świętego spokoju? Takie pytanie stawia przed nami antyczna i współczesna "Antygona" w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie w reżyserii Jakuba Roszkowskiego. Klasyczny dramat Sofoklesa przerodził się w rapowy musical z tekstami Jarosława BISZA Jaruszewskiego i muzyką, którą skomponował Michał Szlempo. Jest znakomicie i już widać, że młodzież i nie tylko przychodzi tłumnie, a jednak pozostał mi pewien niedosyt.
Po wojnie przychodzi zmęczenie sporem, tęsknota za normalnością i pokusa, by przeszłość zostawić za sobą. Zamiast pytań i rozliczeń - chęć zabawy. Brzmi znajomo? Ta "Antygona" dzieje się teraz. Może za chwilę, może jutro, może w Polsce, a może na Ukrainie. Dość, że po wyczerpującej wojnie nadchodzi zgoda, której ceną jest jednak decyzja tyrana (prezydenta marzącego o pokojowym Noblu), by nie pogrzebać ciał umarłych oraz decyzja siostry, by sprzeciwić się politykowi.
Za plastyczną oprawę dystopijnego świata (scenografię, kostiumy i światło) odpowiada Mirek Kaczmarek, choreografię przygotował Maćko Prusak, a projekcje wideo - Natan Berkowicz. Wszystko jest spójne i wizualnie interesujące, mocno atakujące nas kolejnymi bodźcami. W materiałach promocyjnych chętnie pokazuje się nam basen ze sztuczną krwią - rzeczywiście do niecki, w której dzieje się akcja, spływają z ustawionych na widowni ramp ogromne ilości tej substancji, brudząc kostiumy romantycznych kochanków w chwili ich śmierci. Wydawało mi się jednak, że ta krew będzie mocniej ogranym, powracającym motywem. Tymczasem to mocny i ciekawy, acz wydarzający się jedynie w finale akcent. Szkoda, że tak wyrazisty motyw nie został mocniej wykorzystany wcześniej.
Czy taki uwspółcześniony dramat niesie jakieś nowe znaczenia? Niestety mam wrażenie, że niekoniecznie. Owszem - zawsze są tyrani i niesłuchani prorocy, ludzie słów i ludzie czynów, odważni i tchórze, ale to uwspółcześnienie nie działa szczególnie odkrywczo. Owszem - w nowej formie i języku bohaterowie wydają się nam bliżsi, ale znów - liczyłem na odrobinę więcej refleksji nad starciem racji, które są nie do pogodzenia.
Z piosenek najmocniej zapadły mi w pamięć dwie. Pierwsza to duet Wojciecha Dolatowskiego jako Hajmona i Rafała Dziwisza jako Kreona. Relacja ojca i syna zyskuje tu szczególną intensywność. Drugim znakomitym momentem wokalnym jest finałowa piosenka Ismeny (Agnieszka Kościelniak), która w spektaklu została przedstawiona jako youtuberka. Na wyróżnienie za ogromny talent wokalny w tej specyficznej muzycznej konwencji zasługuje również Daniel Malchar. Doskonale radzi sobie także w roli tytułowej Julia Kazana. Ciekawie rozbudowany został wątek Eurydyki, granej przez Annę Tomaszewską. W roli chóru złożonego ze starców-doradców (niestety miałem tu wrażenie pewnej niespójności) wystąpili Maciej Jackowski, Grzegorz Łukawski, Sławomir Rokita, Dominik Stroka i Tadeusz Zięba. Warto podkreślić, że część piosenek zmienia się w melorecytację, a formułą rapu nie każdy z aktorów posługuje się niestety równie dobrze ("1989" był pod tym względem zdecydowanie bardziej równy). Jedną z ciekawszych decyzji obsadowych jest powierzenie roli Tejrezjasza niesłyszącej aktorce Dominice Kozłowskiej. Scena, w której Tejrezjasz próbuje się porozumieć, wydając jedynie nieartykułowane, niezrozumiałe dźwięki, skojarzyła mi się z finałem "Krzeseł" Eugène'a Ionesco i niemym mówcą. Trudno być dzisiaj prorokiem.
"Antygona" w Teatrze Słowackiego (grana na scenie w MOS - nie zróbcie jak ja poprzednim razem i nie idźcie na nią do głównego budynku. To dotychczas moja największa teatralna pomyłka) ma wiele atutów i szansę, by skłonić widzów w różnym wieku do zmierzenia się z ważnymi pytaniami. Choć twórcy zrobili wiele, by odważnie pokazać ponadczasową aktualność dramatu Sofoklesa, a piosenki są mądre i dobrze napisane, chciałbym jeszcze więcej dowiedzieć się z niej o współczesności i zobaczyć lepiej i konsekwentniej wykorzystane krwiste motywy.
Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10
Jeśli moja recenzja na coś Ci się przydała i cenisz sobie niezależny głos mówiący o teatrze z perspektywy zwykłego widza zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy klikając w link: https://buycoffee.to/kulturalnykonferansjer. Nawet kilka złotych stanowi dla mnie ogromną motywację i wsparcie. Zachęcam też do obserwowania moich profili na Facebooku, Instagramie oraz YouTube. Dziękuję, że tu jesteś! Do zobaczenia na teatralnych szlakach lub Twoim wydarzeniu, które mogę poprowadzić.
