Październik to najlepszy czas na sadzenie tulipanów
Reżyseria: Sławomir Szczurek Teatr: Teatr KTO w Krakowie
Data publikacji: niedziela, 07.12.2025
Chętnie oglądam spektakle szeroko rozumianych teatrów amatorskich i sam takowy teatr młodzieżowy w Mikołowie prowadzę (pracując obecnie nad dwoma spektaklami, w tym "Procesem" F. Kafki). Z założenia jednak opinie czy refleksje o oglądanych spektaklach z tego nurtu (to nie są pełnokrwiste recenzje, bo - poza nielicznymi wyjątkami "profesjonalnych amatorów" - sądzę, że takowe grupy należy mierzyć nieco inną miarą niż zawodowe sceny) pojawiały się tylko na Facebooku. Tym razem myślę, że warto, by kilka zdań o spektaklu "Październik to najlepszy czas na sadzenie tulipanów" trafiło w miejsce bardziej trwałe, niż media społecznościowe. Wybaczcie tylko proszę brak wideo - tym razem sam tekst.
Spektakl powstał w wyniku współpracy krakowskiego Teatru KTO (przez który zostałem zaproszony), katowickiego Stowarzyszenia Nowy Teatr oraz tamtejszego Domu Kultury Witosa i jest realizacją projektu "Bieda, której nie widać" dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. Opowiada o starości. I jeśli właśnie odechciało Wam się czytać tej opinii, to przyczyniacie się tym samym do jednej z senioralnych bied - niewidzialności, spychania na margines, wypychania poza społeczny nawias, kształtowany przez poczucie instagramowej estetyki. Właśnie dlatego ta piękna, wzruszająca i poruszająca historia powinna zostać nagłośniona. Oto grupa seniorów nie przebrała się w kiczowaty kostium, wystawiając baśnie Brzechwy czy klasykę spod znaku Mickiewicza lub Szekspira. Oni odważyli się opowiedzieć o sobie i swoich bolączkach w sposób głęboko teatralny. Przedstawiona historia (autor tego mądrego i ciekawego scenariusza to Grzegorz Górny) jest patchworkowa, niczym cudowne kostiumy, jakie noszą aktorzy (wspaniałe projekty Szymona Kota) i opowiada o senioralnych problemach z humorem i mądrością, a momentami inscenizacyjną brawurą, nieczęstą w teatrach senioralnych. Nie byłem na próbach, ale mam głębokie poczucie, że reżyserujący spektakl Sławomir Szczurek potraktował swoich aktorów bardzo serio i efekty tego są znakomite. Kolejne historie osnute są wokół ośrodka, do którego trafiają seniorzy, których obniżona jakość życia kłuje w oczy innych. Muszą działać, muszą się wykazać, muszą brać udział w kolejnych egzaminach, zajęciach i teleturniejach. Poczucie odrealnienia tej wizji potęgują reżyserskie pomysły, ale widzimy tu wiele głębokich prawd. W tym te, których na co dzień nie zauważamy. No bo czego może brakować seniorce, która ma pieniądze i zdrowie? Jak senior może odnaleźć się w dzisiejszym korpoświecie? Czemu se*s seniorów to temat tabu? Jak znosić starość, gdy wymaga ona cały czas opieki nad kimś jeszcze starszym (wstrząsająca scena relacji z matką). Jasne, że te problemy pojawiały się już w teatrze, literaturze i filmie, ale ich sensowna kompilacja w wykonaniu tych, którzy borykają się z podobnymi problemami robi wrażenie.
Świetnie spisali się spektaklowi aktorzy, którzy wnieśli w swoje role ogromną naturalność, świeżość i zaangażowanie, a niektórzy momentami przekraczali granicę między teatrem amatorskim a zawodowym. Najlepszy moim zdaniem był Zbyszko Dominiak jako Gustaw (znakomite imię dla przebrzmiałego literata), ale niewiele ustępowali mu odtwórcy pozostałych głównych ról: Grażyna Ladra (zalotna Stefania), Ewa Zdziejowska (zagubiona Matylda), Leszek Nalepka (świetny były mechanik Jeremi). W pozostałych rolach zagrali Marian Apostoł, Grzegorz Bigaj, Bogusława Bigaj, Dorota Daszkiewicz, Barbara Waksmańska, Marta Kwiecińska (w drugiej obsadzie występują także Bożena Gutowska, Beata Kowal i Lucyna Świątek).
Dajcie temu spektaklowi szansę (w Katowicach lub w Krakowie - znakomicie, że scena KTO jest otwarta na takie nieszablonowe działania). Gwarantuję Wam, że uśmiechniecie się i wzruszycie. Wiem z doświadczenia, jak ważny dla amatorskich grup (nieważne - młodzieżowych czy dorosłych) jest kontakt z publicznością inną niż rodzina i przyjaciele, jak czujnie wypatrują reakcji, ile energii daje im to spotkanie. Tym bardziej, gdy dzielą się jakąś cząstką życia swojego lub swoich bliskich. Nie będę wystawiał oceny w gwiazdkach, ale bardzo Państwu polecam i kibicuję temu projektowi oraz wszystkim wymienionym i niewymienionym, którzy się do niego przyczynili.
Zdjęcia poniżej niestety z inną obsadą, niż oglądałem, ale takie zostały mi udostępnione.
