JAROSŁAW CISZEK

Uroczystość

Reżyseria: Małgorzata Bogajewska     Teatr: Teatr Ludowy w Krakowie
Data publikacji: poniedziałek, 23.02.2026

Ocena:   9/10

Uroczystość

"Uroczystość" w Teatrze Ludowym w Krakowie to na pewno teatr mocny i nieco dziwny, ale znakomity. Wyreżyserowana przez Małgorzatę Bogajewską historia powstała na podstawie duńskiego filmu sprzed niemal 30 lat i podobnie jak on (bazuję na opisach internetowych, filmu nie oglądałem) obnaża hipokryzję i rodzinne sekrety sprzed lat. To w każdym razie bardzo intensywne, teatralne doświadczenie.

Autorami filmu są Thomas Vinterberg i Mogens Rukov, adaptację na scenę przygotował Bo hr. Hansen, jako dramaturżka wymieniana jest także Małgorzata Bogajewska. Serwują nam oni historię święta - 60. rocznicy urodzin głowy niezwykle bogatej rodziny, na którą do będącego w jego posiadaniu hotelu (a może to luksusowa rezydencja wypełniona służbą i pokojówkami?) zjeżdża rodzina oraz wpływowi przyjaciele. W dwuipółgodzinnym widowisku skondensowano czas od późnego popołudnia, tuż przed przyjazdem gości, aż do śniadania dnia następnego. Przyzwyczaiły nas teatry, ale i filmy, do serwowania pewnego "destylatu z życia" i rzadkiego pokazywania zwyczajnej celebracji codzienności. Tymczasem całkiem sporo w tym spektaklu zwyczajnej nudy - długich scen toastów, przemów, dzielenia pokoi, posiłków, a nawet piosenek dla jubilata. Pozornie jednak tylko sceny te są niepotrzebnym przedłużaniem. Kiedy wśród tej sielanki z szafy zaczynają wypadać trupy, kiedy pojawiają się zarzuty najcięższych przewin i zbrodni, działają one tym mocniej na widza. I tylko na niego, bowiem siła i skala wyparcia faktów przez pozostałych bohaterów jest tak ogromna, że aż groteskowa. Myślę, że to nie mogłoby tak wyglądać w rzeczywistości, choć rozumiem cel, bo siła tego pierwszego zadrapania na idealnej fasadzie wydaje się dzięki temu jeszcze większa. Wszystko za sprawą przemówienia, które serwuje syn, dając ojcu wybór jednej z dwóch kartek. Co by się stało, gdyby jubilat wybrał tę drugą? Tego się nie dowiemy, ale szybkość rozpadu idealnej fasady jest ogromna. A słowa ojca, rzucone w odpowiedzi na pytanie "dlaczego", to jeden z najmocniejszych tekstów, jakie słyszałem w teatrze. Celowo pomijam tutaj szczegóły zarzutów (choć są one wymienione na stronie internetowej wraz z ostrzeżeniem, że spektakl jest dla widzów pełnoletnich i porusza trudne tematy) - wydaje mi się, że lepiej oglądać ten spektakl w ciemno i im mniej o nim wiemy, tym lepiej. Zawiedzeni będą ci, którzy spodziewają się historii śmieszno-strasznej, bo choć można się tu kilka razy uśmiechnąć, tekst i reżyserka wodzą nas raczej od lekkiego znudzenia celebracją aż do szoku i rozpaczy. Choć żadnej przemocy nie widać na scenie (widać jedynie jej skutki), to słowa ranią jak ostrza, a że wszystko dzieje się w perfekcyjnie idealnej scenografii siła rażenia jest jeszcze większa (autorką scenografii i kostiumów jest Justyna Elminowska).

Kolejny raz zespół Ludowego udowadnia, że jest niezwykle zdolny i wszechstronny. Na scenie mamy ponad 30 osób, część w charakterze statystów, ale i ci mający konkretne role i kilka zdań do powiedzenia, w większości muszą po prostu być. Ich "intensywna obecność", ich drobne gesty i grymasy zasługują jednak na ogromne uznanie, bo ani na moment nie wypadają z ról i ciągle wiemy z kim mamy do czynienia i co myśli on czy ona o dziejącej się akcji. Choć główną rolę jubilata gra jak zawsze znakomity Piotr Pilitowski, to pierwsze skrzypce należą do Piotra Franasowicza. Ileż w tej postaci rozpaczy! To, że wygrywa ją wspaniale w momentach wybuchu, to jedno, ale jeszcze lepiej wypada w chwilach tłumienia tego w sobie. Alkoholowy szał? Znakomity, ale to puste spojrzenie wbite gdzieś ponad publiczność, ta bezgraniczna rozpacz mocno zapada w pamięć. Mocno zapada też w pamięć Marta Bizoń w roli jego matki. Niewiele słów, ale to złamane oblicze i coraz bardziej zgarbiona sylwetka to najlepszy dowód na to, że mniej znaczy więcej. Świetną rolę zbudowała też wypełniona wściekłością Justyna Litwic jako córka jubilata oraz Patryk Palusiński jako jego młodszy syn. Bardzo dobrze wypadają też ich partnerzy - Roksana Lewak (Mette, żona Michaela) i Vitalik Havryla (Sviatoslav, chłopak Helene). Ileż siły jest w tym młodym chłopaku, ile młodzieńczej werwy, ileż kozackiej buty. Jego nieoczekiwane pojawienie się i pomyłka co do tego, kim jest, to jeden z ciekawszych momentów. Znakomity jest także niezrażony niczym Tadeusz Łomnicki. Ostatnia z jego przemów, jest - wobec okoliczności - tak groteskowa, że nie da się nie parsknąć śmiechem. Powaga, z jaką wygłasza kolejne peany sprawdza się świetnie. Na uwagę zasługuje też Antoni Włosowicz - pianista, mający do zagrania sporo także aktorsko. Jego postać zapowiada się tak ciekawie i intrygująco, gdy podjudza bohatera i topi smutki w alkoholu, że aż brakowało mi jakiegoś pociągnięcia wątku jego postaci. Warto wymienić też pozostałych aktorów: Karol Polak, Kajetan Wolniewicz, Małgorzata Krzysica, Maria Chojnacka, Paweł Kumięga (choć jego wątek akurat nie wybrzmiał najlepiej, a scena wydała mi się trochę zbyt przesadzona), Ryszard Starosta, Michalina Dworzaczek, Piotr Piecha, Małgorzata Kochan, Jacek Wojciechowski, Jagoda Pietruszkówna, Krzysztof Górecki, Barbara Szałapak. Do tego grająca na wiolonczeli Julia Bednarska na zmianę z Kariną Krychun oraz statyści Grzegorz Postrożny, Zbigniew Antczak, Krzysztof Galski, Adrian Gorczyca, Jan Kwas, Krystian Stanecki, Wiesław Stolarz, Dawid Tomczyk i Kacper Windak.

Na koniec jeszcze jeden zachwyt, czyli wspaniały chocholi taniec (którym myślałem, że spektakl się skończy) oraz przytyk, czyli niezbyt udane lalki dzieci zaburzające znakomity plastycznie obraz. Wiem, czemu musiały pojawić się dzieci i rozumiem czemu nie zdecydowano się na prawdziwe, nie mniej te manekiny po prostu nie wyglądają dobrze. Jednak generalnie to kawał solidnego, teatralnego rzemiosła znakomicie zagranego i wyreżyserowanego. Nie jest to historia miła, łatwa i przyjemna - wręcz przeciwnie. Nie mniej warto się z nią zmierzyć i zobaczyć, bo to spektakl z kategorii katartycznych, oczyszczających i zostających długo w głowie.

Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10


Recenzja wideo:


Galeria: