JAROSŁAW CISZEK

Janosik. Nowa historia

Reżyseria: Rafał Szumski     Teatr: Teatr Polski w Bielsku-Białej
Data publikacji: wtorek, 31.03.2026

Ocena:   8/10

Janosik. Nowa historia

Myślę, że gdyby Quentin Tarantino robił spektakl teatralny wyglądałby on z grubsza właśnie tak, jak "Janosik. Nowa historia" w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej. Ziemowit Szczerek (tekst) i Rafał Szumski (reżyseria) wrzucili do spektaklu taki koktajl i ogrom wszystkich możliwych odniesień, że powstało coś, co nie każdemu się spodoba, ale na pewno nie pozostawi nikogo obojętnym.

Wydaje mi się, że w tym spektaklu jest wszystko, co się z górami kojarzy, ale i znacznie więcej. W różnych proporcjach mamy tu więc m.in. sprzedajnych urzędników samorządowych, plan filmowy, inwazję zombie, Karola Marksa i prawdziwy komunizm (oraz sporo zmyślonych wyobrażeń o nim), bananowe dzieci z pokolenia Z, antydepresanty, biały miś, Jana Pawła II, ks. Tischnera, Jakuba Szelę, Witkacego, nieudolną policję, taksę klimatyczną, ciupagi, bilbordozę, alkohol, goralenvolk i polityków prawicy uciekających na Węgry. Tylko koni i owiec żal, bo się biedne bydlątka jakoś nie załapały do tego korowodu. Mamy też muzykę z serialu "Janosik" Passendorfera, skomponowaną przez Jerzego "Dudusia" Matuszkiewicza oraz w finale "Płoną góry, płoną lasy" Czerwonych Gitar (wykonane absolutnie przebojowo - bielski zespół ma wybitne głosy, a ja uwielbiam tę piosenkę). A pomiędzy całe mnóstwo innych dźwięków (autorem muzyki jest Marcin Nagnajewicz, choreografię stworzył Aleksander Kopański). Do tego uzupełniona projekcjami prosta, obrotowa i wielofunkcyjna platforma, na którą bohaterowie wspinają się niczym na szczyt (scenografia i multimedia - Marcin Chlanda) oraz parzenice na krótkich spodenkach i amerykańską flagę w podszewce płaszcza (kostiumy - Adrian Lewandowski). No i haki - takie na jakich powieszono zbójnika, ale w zwielokrotnionej ilości niczym w rzeźni. 

I o dziwo, choć miałem wrażenie lekkiego chaosu, wszystko co wymieniłem udało się jakoś spójnie zgrać. Stworzono tym samym historię nie tyle będącą współczesną opowieścią o zbójniku, który zabierał bogatym, a dawał biednym, ale satyrę na społeczeństwo i kapitalizm. To komedia o naszych czasach, czerpiąca obficie z kultury i popkultury i weryfikująca z pomocą Janosika różne aspekty rzeczywistości, prawdy socjologiczne i ekonomiczne. Co zrobić, by świat był bardziej sprawiedliwy i czemu nie wystarczy do tego okradanie bogatych? Kto może się dogadać i wybić do władzy na chłopskim buncie i dlaczego rewolucja zawsze pożera własne dzieci? Spektakl mnoży te tropy, obficie polewając wszystko absurdalnym humorem nawiązującym do współczesności, ale nie topornym (no może za wyjątkiem padających wulgaryzmów). Udało się skroić te żarty tak, że choć nawiązują wprost do postaci czy sytuacji nie rażą dosłownością. Mam zresztą wrażenie, że spektakl z czasem, kiedy jeszcze się uleży, dotrze i wyrówna tempo, będzie jeszcze lepszy.

Aktorsko oczywiście jest to petarda. Do Zakopanego, którym rządzą skorumpowani burmistrzyni wraz z komisarzem policji (znakomici Barbara Guzińska i Tomasz Lorek) przybywa ekipa filmowa z USA z reżyserem polskiego pochodzenia (Rafał Sawicki), który chce nakręcić historię o "Dżanosiku" (Karol Jasiński jako Amerykanin rosyjskiego pochodzenia ze znakomitym akcentem wprost z hollywoodzkich produkcji). Jednocześnie w mieście pojawia się nowy Janosik (wspaniały Mateusz Wojtasiński), chcący łupić turystów i niewielką część oddawać potrzebującym. Towarzyszką jego życia jest Maryna (Wiktoria Węgrzyn-Lichosyt w najlepszej roli spektaklu) walcząca o swoje miejsce w historii oraz uświadamiająca klasowo nieco nieporadnego (a w dodatku jak się niewiele później okazuje także niewiernego) rozbójnika. Kamratów Janosika Kwizdrę i Picoła grają ze świetnym komediowym (ale i góralskim) wyczuciem Michał Czaderna i Sławomir Miska. Pomysł, by z Adama Myrczka uczynić personifikację taksy klimatycznej uważam za znakomity. On także relacjonuje nam dziejące się między kolejnymi scenami wydarzenia. Znakomity tercet zblazowanej młodzieży na zakopiańskich wczasach stworzyli Grzegorz Margas, Oriana Soika i Flaunnette Mafa. Ich wątek oraz to, w jaką stronę poszedł, był jednym z ciekawszych punktów spektaklu. Mamy jeszcze przedsiębiorczą góralkę (Maria Suprun), przeprowadzającą uciekających na Węgry polityków (Piotr Gajos i Jagoda Krzywicka) oraz absurdalny creme de la creme czyli wskrzeszony Witkacy (świetny Grzegorz Sikora).

Spektakl ma idealny czas (odrobinę ponad 2 godziny z przerwą) i choć trzeba lubić takie klimaty, bawiłem się bardzo dobrze i poczułem uświadomiony klasowo padającymi ze sceny wywodami. Trzeba lubić te klimaty i być gotowy na absurd goniący absurd oraz solidne przeładowanie i przebodźcowanie. Ale w końcu jak już ten Janosik zabierał wątki z tych różnych bogatych historii, to i biednym teatralnym widzom hojnie odpalił. Bielski zespół zagra i uratuje wszystko, a jeśli nawet żarty nie trafią w Wasze poczucie humoru, to ta finałowa piosenka ma w sobie taką moc, że warto się zmierzyć.

Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10


Recenzja wideo:


Galeria: