Dzień listopadowy
Reżyseria: Jan Kidawa-Błoński Teatr: Teatr Telewizji TVP
Data publikacji: czwartek, 27.08.2026
Ocena: 5/10
"Dzień listopadowy" nie był najgorszym oglądanym przeze mnie spektaklem Teatru Telewizji, ale na pewno jednym z najnudniejszych. "Okolice zasnuła jednostajna szarość... Strugi dżdżu przesłaniają widnokrąg" - to akurat słowa z Mrożka, ale przypominały mi się, gdy patrzyłem na melancholijną - jak polski listopad i szarą - opowieść o rodzinnych konfliktach na podstawie prozy Iwaszkiewicza. W dodatku zrealizowaną zupełnie filmowo - w małym pensjonacie i okolicznych warmińskich plenerach.
Znów to powtórzę - nie lubię, jak Teatr Telewizji udaje film, a tutaj nawet nie próbowano się w tym ograniczać. No ale jeśli reżyserem jest filmowiec z krwi i kości, Jan Kidawa-Błoński, to można się było tego spodziewać. Adaptacji opowiadania Iwaszkiewicza (którego nie czytałem) podjęła się Alicja Regiewicz i z różnych źródeł dowiedziałem się, że poza postarzeniem bohatera o 10 lat i przeniesieniem go z leśniczówki do agroturystycznego gospodarstwa, znacznie rozbudowała wątek dwójki drugoplanowych bohaterów (granych przez Julię Kijowską i Bartosza Gelnera). Zupełnie niepotrzebnie... Nie to, że aktorzy grali źle, ale jeśli już miałem oglądać rodzinne wyrzuty, rozliczenia i dramaty to wolałbym skupić się na grających pierwsze skrzypce Olafie Lubaszence i Ewie Wiśniewskiej.
Lubaszenko gra złamanego przez życie człowieka w dniu 50 urodzin, którego niespodziewanie, po kilku latach, odwiedza matka - niegdyś wielka, a dziś zapomniana i prosząca się o jakąkolwiek rolę aktorka. Wiele tu oskarżeń wobec niej ("Okradłaś mnie z dzieciństwa, z młodości, z marzeń, ze szczęścia"), zgorzknienia, nieudolnie maskowanej niechęci, rozliczeń i refleksji, nie mniej pomijając naprawdę znakomite aktorstwo tej dwójki, z ekranu przede wszystkim wieje niestety nudą. Dojmująco to pesymistyczna historia i jeśli ktoś lubuje się w takim celebrowaniu smutku, będzie zachwycony. Ja niestety poza zachwytem nad aktorskim kunsztem pozostaję nieczuły na jesienną hipnozę (może przez słońce za oknem i wizję zbliżającego się urlopu?).
Scenografia spektaklu to dzieło Joanny Białousz, kostiumy przygotował Krzysztof Łoszewski, zdjęcia są dziełem Łukasza Gutta.
Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐/10
