Ezi
Reżyseria: Janusz Zaorski Teatr: Teatr Telewizji TVP
Data publikacji: środa, 26.08.2026
Ocena: 8/10
Teatr, piłka nożna, pasja i historia, mieląca ludzi jak młyńskie żarna - czy takie połączenie wyszło Teatrowi Telewizji na dobre? Pisałem, że nie lubię, jak jest filmowo, ale czasem, choć filmowo, to i tak potrafię się zachwycić. Takie zaskoczenie zgotował mi spektakl "Ezi" - kolejna premier ostatniego sezonu Teatru Telewizji.
Wśród rzeczy, które nie interesują mnie w stopniu zupełnym i absolutnym jest piłka nożna, dlatego rozmowa Kazimierza Górskiego z Ernestem Wilimowskim sprzed ponad 50 lat nie zapowiadała się dla mnie ciekawie. Nie rozczarował mnie jednak autor tekstu, Robert Talarczyk, który znów przez pryzmat losów pojedynczych ludzi opowiada o skomplikowanej polskiej i śląskiej historii oraz trudnych wyborach i ich konsekwencjach.
Ale po kolei... W 1974 roku w Niemczech (tych demokratycznych) odbywały się Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, na których nasza drużyna prowadzona przez Kazimierza Górskiego zajęła ostatecznie trzecie miejsce. W przededniu meczu o grę w finale (który ostatecznie przegraliśmy z gospodarzami) z naszym trenerem spotkał się wybitny przedwojenny piłkarz Ernest Wilimowski - tytułowy "Ezi". Urodzony przed 1918 rokiem Wilimowski formalnie był Niemcem, choć sam uważał się za Górnoślązaka. Grał w reprezentacji Polski, ale po wybuchu II wojny światowej zmuszono go (a może dano mu szansę?) na piłkarskie reprezentowanie III Rzeszy. Został za to wymazany z polskich podręczników futbolowej historii. Spotkanie w rzeczywistości było króciutkie, jednak czuły na śląskie akcenty Talarczyk rozpisał je na długie, wylewne i obficie zakrapiane alkoholem "nocne Polaków rozmowy".
Wyreżyserowany przez Janusza Zaorskiego spektakl ma bardzo teatralny scenariusz, choć realizacja w kolejnych hotelowych wnętrzach stawia na filmowy realizm (co jakoś tym razem zupełnie mi nie przeszkadzało). Zajmujące dialogi dwójki ludzi, którzy po prostu chcieli grać w piłkę nożną, a stali się politycznymi zakładnikami, skłaniają do refleksji i wywołują uśmiech, a przede wszystkim angażują. Dobrze, że przypomniano postać Wilimowskiego i pozwolono mu opowiedzieć o własnych losach. Dobrze, że znów mogło wybrzmieć iż wybory, których dokonujemy, nie zawsze są w pełni wolne i świadome - ciążą nad nimi rzeczy, na które nie mamy wpływu, bo ciężko wybrać sobie czas i miejsce urodzenia. Chyba wciąż nie umiemy docenić, jakie mamy szczęście żyjąc w takim miejscu i czasie… W tych poważnych tematach nie brak też oddechu, humoru i ciepła, z jakim potraktowani zostali bohaterowie.
Aktorsko jest znakomicie - Zbigniew Zamachowski jako Górski i Andrzej Chyra jako Ezi naprawdę pokazują kunszt słowa bez wielkich aktorskich szarż (choć trochę mało śląski ten Wilimowski wyszedł). W epizodzie jako tajniak pojawia się też Robert Talarczyk. Za realizację spektaklu odpowiadali: Łukasz Gutt (zdjęcia), Jerzy Talik (scenografia), Konrad Parol (kostiumy), Jakub Więcek (muzyka) i Jan Kidawa-Błoński jr. (montaż).
Trudna historia, mająca za nic jednostki i ich marzenia pokazana w przystępny sposób przez zmyślone słowa dwóch prawdziwych postaci. Naprawdę warto obejrzeć "Eziego"!
Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10
