Ruda
Reżyseria: Wawrzyniec Kostrzewski Teatr: Teatr Telewizji TVP
Data publikacji: poniedziałek, 24.08.2026
Ocena: 9/10
Nadrobiłem w zeszłym tygodniu osiem premier z ostatniego sezonu Teatru Telewizji TVP, których recenzje będę w tym tygodniu wrzucał na stronę - póki co w wersji tekstowej, pod koniec tygodnia pojawi się film wideo zbierający i zestawiający każdy z tych spektakli. Oczywiście wszystkie omawiane tytuły dostępne są na VOD TVP - zaglądajcie, bo grzech nie korzystać z takiego bogactwa! Znajdziecie tam ogrom cudowności z teatralnego archiwum, a także przedwakacyjne nowości.
Na pierwszy ogień prawdziwa petarda - "Ruda" w reżyserii Wawrzyńca Kostrzewskiego, która zdobyła w pełni zasłużone Grand Prix Festiwalu Dwa Teatry. Kojarząc twórczość tego reżysera wiedziałem czego się spodziewać. Spektakl jest więc przede wszystkim bardzo konsekwentny estetycznie i z uroczą teatralną umownością (o tym, że nie lubię, kiedy w ramach Teatru Telewizji powstają filmy, będzie w kolejnych recenzjach). Napisany przez reżysera i Małgorzatę Sikorską-Miszczuk tekst opowiada historię Małgorzaty Sarzyńskiej - malarki z wyboru, pasji i powołania, walczącej o swoje miejsce w sztuce w trudnych latach najpierw komunizmu, a potem początkach wolnej Polski (zmarła w 2005 roku). W kalejdoskopie scen pojawiają się jej mąż, matka, dzieci, koledzy, przyjaciele. Wędrujemy po losach, które wyznaczają chęć realizacji swojej pasji naprzeciw trudnościom. Dobrze, że pokazano tak dużo obrazów, dobrze, że pozwolono mówić samej sztuce (co wcale w dziełach na temat malarzy nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać).
Sięgnijmy po opis spektaklu ze strony TVP: "Jej matka, zajęta handlem i walką o byt, nie miała dla córki czasu czyniąc tym samym jej dzieciństwo smutnym i samotnym. Siedząc godzinami w domu Małgosia wpatrywała się w swoje odbicie w lustrze, tak długo, aż jej twarz "stawała się obrazem". (...) Malarstwo sprawiło, że "urodziła się na nowo". Mamy tu wzniosłość sztuki i prozę życia, mamy kobietę, która konsekwentnie chce się realizować w swojej pasji. Nie dokonuje łatwych wyborów, nie jest tylko ofiarą ani tylko katem. Jest pełnokrwistą bohaterką i właśnie dlatego to tak ciekawa opowieść - cudowna formalnie, ale też pokazująca nam prawdziwego człowieka.
Rolę malarki gra córka aktorki, Olga Sarzyńska i jest w tym świetna. Momentami jakby nieco nieobecna, wycofana, momentami przedzierająca się naprzód z pazurami. Świetna w roli matki-królowej bazaru jest Maria Maj, znakomite są też kolejne wejścia Agaty Kuleszy, która z zimną miną profesjonalisty kolejny raz grzebie artystyczne marzenia (na długo zapamiętam, może jedynie nieco zbyt długą, ale czarująco piękną, scenę dyrygowania obrazami w galerii). Znakomite są sceny zbiorowe (ma do nich Kostrzewski niezwykły talent), jak ta ślubna w Urzędzie Stanu Cywilnego. Znakomita jest rozmowa o sztuce, którą bohaterka prowadzi z Jankiem (Rafał Cieluch). Wśród obsadzonych w historii aktorów znajdziemy także następujące znane i mniej znane nazwiska: Piotr Adamczyk (marszand i kochanek), Wojciech Brzeziński, Adam Ferency, Michał Czernecki (mąż ciekawie zmieniający swój charakter i nastawienie do bohaterki), Maciej Bisiorek, Agnieszka Podsiadlik, Maria Ciunelis, Dorota Nowakowska, Tomasz Sapryk, Marcin Sztabiński, Małgorzata Kocik, Zofia Wysocka, Zuzanna Markowska, Sławomir Grzymkowski i Mariusz Bonaszewski.
Koniecznie pochwalić trzeba prawdziwie teatralną scenografię Ewy Gdowiok, kostiumy Ewy Krauze i budującą napięcie muzykę Piotra Łabonarskiego oraz choreografię Eweliny Adamskiej-Porczyk. Zdjęcia i montaż to dzieło odpowiednio Wojciecha Suleżyckiego i Jakuba Motylewskiego. Jeśli ciekawią Was losy artystki, ale i córki, żony, kochanki i matki (której dziecko jako jedyne na świecie sypiało w fortepianie), koniecznie nadróbcie ten spektakl! To nie tylko biografia jednej kobiety - to opowieść o kobiecości, sztuce, pasji i sile, uniwersalny portret, w którym w jednym losie zapisano szereg osób znanych i anonimowych.
Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10
