Atlas ptaków
Reżyseria: Barbara Bendyk Teatr: Wrocławski Teatr Współczesny im. M. i E. Wiercińskich
Data publikacji: czwartek, 16.04.2026
Ocena: 9/10
Idźcie do Wrocławskiego Teatru Współczesnego na "Atlas ptaków" bez czytania recenzji. Nie czytajcie też opisu spektaklu na stronie. Mam wrażenie, że im bardziej będziecie zaskoczeni tym, co się tam dzieje, tą mieszaniną powagi i humoru oraz tym, co stoi za nietypowymi działaniami, tym lepiej. Idźcie, oczekując jedynie dobrego teatru - niełatwego, ale dobrze napisanego, fenomenalnie zagranego i cudownie igrającego z widzami. Momentami lekkiego jak ptasie pióro i pięknego, jak śpiew słowika, momentami ciężkiego jak lodowce Spitsbergenu i przeszywającego jak skrzek mewy.
Żeby nie było, że nie ostrzegałem. Nie zdradzę w tej recenzji wiele więcej, niż to, co można wyczytać na stronie, ale i tak sądzę, że lepiej nie wiedzieć nic i dać się zaskoczyć. Bo oto przenosimy się w świat dziwnego programu dla dzieci (swoją drogą - komu przeszkadzały te edukacyjne formaty, które świetnie pamiętam z dzieciństwa?), który prowadzi cudownie uśmiechnięta i pełna życia prowadząca. Wraz z trzema ptakami w nietypowych strojach proponuje nam gry, piosenki, tańce i garść ciekawostek o świecie przyrody. A może o swoim życiu? Wszystko splata się w tej psychodramie w jedno i na początku tylko pojedyncze słowa, co jakiś czas rzucane mimochodem, wybijają nas z komediowego wątku.
Według opisu na stronie spektakl "to opowieść o kobiecie, która znalazła się w sytuacji granicznej i próbuje uporać się z bolesną traumą. Spektakl opowiada o cienkiej granicy między tym, co w opiece jest dobre i potrzebne a tym, co może być opresyjne zarówno w stosunku do różnych relacji międzyludzkich, jak i w kontakcie z naturą". I oczywiście to główny wątek, ale zmieszczono tu znacznie więcej. Jest i strach przed zmianą klimatu, troska o przyrodę oraz lęk przed migracjami. Wszystko na poziomie ciekawej metafory, która w tekście Aleksandry Zielińskiej i reżyserii Barbary Bendyk składa się w logiczną, spójną całość, a 1,5 godziny mija szybko i wypełnione jest intensywnie. Warto pochwalić symboliczne kostiumy Katarzyny Leks, a także nawiązującą do ptasich gniazd scenografię Anny Oramus, uzupełnioną o widoki nadrukowane na materiale, który przekręcany przenosi nas w nowe przestrzenie (choć ta mieszanka jajek, poduszek i kamieni, a zwłaszcza finałowe gniazdo głównej bohaterki robią największe wrażenie). Świetna jest też muzyka Heleny Czerwińskiej-Drak, która znakomicie buduje klimat zarówno w humorystycznych, jak i dramatycznych momentach, a całości dopełnia choreografia Katarzyny Maszkiewicz.
Oddzielne pochwały należą się aktorom na czele z główną bohaterką, graną przez Linę Wosik. Siła emocji tej roli i sposób, w jaki w nią weszła, to naprawdę najwyższy rodzaj aktorskiego ekshibicjonizmu w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Im dalej, tym jej wyczerpanie jest większe, emocje silniejsze, ale siła jej bezgłośnego krzyku pod koniec to chyba jedna z najbardziej dojmujących teatralnych cisz. Niesamowite, jak z zarażającej optymizmem i śpiewającej "Kukułeczkę" prowadzącej, potrafi przejść drogę na dno emocjonalnej otchłani. Pozostali aktorzy występują przede wszystkim w ptasich rolach (z niewielkimi ludzkimi momentami) - Krzysztof Boczkowski jako papuga amanda górska, Anna Błaut jako mewa siwa (oboje też znakomici jako rodzice w retrospektywie z dzieciństwa) i Dominik Smaruj jako pingwin cesarski. To właśnie ten ostatni niewątpliwie skradł moje serce swoją śmieszną powagą, lekkim nadąsaniem i wzruszającymi historiami z opisem lęgów bohatera. Niesamowita mimika i te wszystkie zwierzęce i nie tylko onomatopeje - naprawdę jest się czym zachwycać! Wspomniana ptasia trójka jest na scenie od początku i niemal cały czas, ale w spektaklu pojawia się jeszcze jeden ptak, o zupełnie innym charakterze - ślepowron zwyczajny, który staje się w kreacji Eweliny Paszke-Lowitzsch zwiastunem klęski, świadomym jednak niepotrzebnej i niesprawiedliwej demonizacji. Takie ptasie memento…
Jeśli nie przeraża Was emocjonalny ciężar i lubicie nietypowe połączenia oraz chcecie doświadczyć teatralnych emocji - idźcie koniecznie, bo to spektakl, który zostaje z człowiekiem i w człowieku jeszcze długo po wyfrunięciu z teatralnego gniazda.
Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10
